|
Władze chińskie oskarżyły „odszczepieńców” kierowanych przez znajdującego się na uchodźstwie Dalajlamę o podburzanie ludności Tybetu do brutalnych protestów oraz zorganizowanie nagonki na partię komunistyczną, w momencie, gdy Chiny przygotowują się do olimpiady. Jednak dla wielu Tybetańczyków oraz ich sympatyków trwające od tygodnia powstanie przeciw chińskim rządom w Lhasie nie jest wynikiem chwili, lecz efektem tłumionej od lat urazy wobec mieszania się Pekinu w buddyjskie rytuały religijne, wzmożonej kontroli politycznej w tym regionie oraz dewastacji środowiska naturalnego Himalajów, terytorium, które Tybetańczycy uważają za święte. Jeśli więc coś może dziwić, to nie fakt, że do powstania w ogóle doszło, ale że władzom Chin do tej pory udawało się takiej sytuacji zapobiec.
źródło: wiadomosci.gazeta.pl
więcej informacji: Dlaczego doszło do protestów w Tybecie?
|