|
W 1949 roku komunistyczny rząd chiński postanowił "wyzwolić" naród tybetański przez wojskowe zajęcie kraju oraz jego aneksję do Chin. Podstawą do tego miał być fakt, że oba kraje były kiedyś częścią imperium mongolskiego. Armia chińska wkroczyła do Lhasy rozpoczynając brutalną okupację, która doprowadziła do śmierci 1.2 miliona Tybetańczyków (z 5 milionów wszystkich mieszkańców Tybetu) oraz uwięzienia w ciężkich więzieniach i obozach pracy niezliczonych ilości mężczyzn, kobiet i dzieci. Do dnia dzisiejszego, w imię rewolucji, zostało zniszczonych 90% obiektów o charakterze religijnym, w tym ponad 8 tysięcy klasztorów. Wiele ważnych dla tybetańskiej kultury, historii i przede wszystkim świetych dla Tybetańczykow miejsc zostało zrównanych z ziemią lub zamienionych na magazyny, publiczne toalety, czy warsztaty. Wszelkie przejawy kultywowania tybetańskiej tradycji lub propagowanie idei niepodległościowych są brutalnie karane (wystarczy posiadać zdjęcie Dalai Lamy, by zostać uznanym za wywrotowca i osadzonym w więzieniu). Chińczycy posuwają się do tego, że wrzucają do więzienia małe, kilkuletnie dzieci, które zostały uznane za inkarnacje ważnych Lamów, a przez to są święte dla Tybetańczyków. Dzieci w szkołach uczą się języka chińskiego, a posługiwanie się ojczystym językiem jest niemile widziane lub zakazane. Tysiące rodzin chińskich zostało przymusowo przesiedlonych na teren Tybetu, tak, że w wielu regionach, w tym w stolicy, w Lhasie jest już więcej Chińczyków, niż Tybetańczyków.
W 1959 roku, duchowy przywódca Tybetańczykow, Jego Świątobliwość Czternasty Dalai Lama, Tenzin Gyatso, obawiając się o swoje życie, podjął trudną decyzję opuszczenia Tybetu i udania się na wygnanie do Indii. Od tego czasu w jego ślady poszło ponad 250 tysięcy Tybetańczykow, którzy osiedlili się w rejonie Dharamsali, Darjeeling, oraz w wielu innych regionach Indii. Tenzin Gyatso od ponad czterdziestu lat w pokojowy sposób walczy o wyzwolenie swojego kraju, za co w 1989 roku otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla.
Chiny cały czas odmawiają jakiegokolwiek dialogu w sprawie Tybetu. Kraje zachodnie systematycznie łagodząc swoje nastawienie do Chin nie dają dużo nadziei na szybkie, pozytywne rozwiązanie konfliktu. Olbrzymi chiński rynek okazuje się być ważniejszy, niż życie i wolność kilku milionów mieszkańców "dachu świata".
W ostatnim czasie, dwa wielkie serwisy internetowe, Google oraz Yahoo, na prośbę rządu Chin wprowadziły cenzurę w swoich wyszukiwarkach. Wprowadzenie w wyszukiwarce z terytorium Chin (w tym także Tybetu), słów kluczowych takich jak "free tibet", lub podobnych, powoduje, że nie zostają zwrócone żadne wyniki wyszukiwania.
Więcej informacji na ten temat można znaleźć na www.ratujtybet.org.
|